13 września 2015

Ketchup - Natasza Socha





Przyłapałem się nawet na tym, iż sam siebie poprosiłem o autograf, widząc własne odbicie w lustrze. 211



Data wydania: 2005
Stron: 256
Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Książki Nataszy Sochy pożyczyła mi kilka lat temu współlokatorka i bardzo dobrze, że to zrobiła, ponieważ raczej nie sięgnęłabym po Ketchup ze względu na wyjątkowo paskudną okładkę. Nie będę owijać w bawełnę, Natasza Socha rozbawiła mnie do łez, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdemu może przypaść do gustu tak przejaskrawione, absurdalne poczucie humoru. 
Kiedy opuściliśmy studio, było już ciemno i na ulicę wyszły łyse pały w celu zdobycia kieszonkowego na drobne wydatki. 173 
Główny bohater książki Nataszy Sochy żyje pod dyktando tego co pokazują na swoich błyszczących stronach czasopisma, liczy się tylko to co drogie i modne, bo inaczej nie ma sensu pokazywać się w towarzystwie, bo inaczej dopadnie go wątrobiankowość, czyli bylejakość. Historię Adasia poznajemy w momencie, gdy traci pracę w Firmie, z wysokiego stanowiska spada na sam dół po szczeblach kariery i podejmuje pracę w supermarkecie Koziołek Matołek. Na szczęście spotyka na swojej drodze ludzi z pomysłami, z dnia na dzień Adaś Jebutko zmienia tożsamość i staje się współczesnym wizjonerem, projektantem szalików. 

To smutne, ale tacy ludzie, jak Adaś Jebutko naprawdę istnieją, nie chcę tu nikogo oceniać, ale nigdy nie rozumiałam tego pędu za metkami, nazwiskami, nazwami restauracji, chwilową modą, sezonowymi hitami. Znam ludzi, którzy w rozmowie zasypują mnie bezużytecznymi nazwami nie mającymi dla mnie żadnego znaczenia i żadnej wartości. 
Kioskarz rozłożył bezradnie ręce, miał bowiem wyłącznie malinowe landrynki, które ani nie syczały, ani nie były niczym nadziane, a ich jedynym zadaniem było rozdrapanie podniebienia do krwi (...). 141
Ketchup to poniekąd smutna opowieść o odbiorcach kultury masowej. Absurdalne odzwierciedlenie tego co dzieje się wokół nas. O gwiazdach, których wizerunek napędzany jest dobrą promocją, sprawiającą, że prawdziwe talenty, kunszt i ciężka praca nie stoją na piedestale. Adaś Jebutko to postać której nie sposób polubić, żądny sławy, bogactwa, rozgłosu, idealny kandydat dla show biznesu, z naciskiem na show, nie ważne jak mówią, byle by mówili, to doskonały obraz niektórych współczesnych znanych twarzy. 
Brnąłem jednak dalej, jak Eskimos w burzy śnieżnej, mający nadzieję, że znajdzie w końcu przytulne igloo, a w nim gorącą, nagą Eskimoskę przykrytą futrem z renifera, która odda mu się całkowicie i to bez wstępnego pocierania nosem. 29
Choć Ketchup ocieka absurdalnym humorem i z każdej strony ukazuje prześmiewczy obraz rzeczywistości, to trzeba przyznać, że Natasza Socha rozprawiła się z pewnym środowiskiem po mistrzowsku, a Ketchup niesie smutne przesłanie, ku przestrodze dla odbiorców mass mediów. Śmieszne i przerażające, polecam. 

12 września 2015

° Zapowiedzi WRZESIEŃ



FILM


Co prawda premiera filmu Amy odbyła się w sierpniu, a film Montage of heck pojawił się w styczniu, ja piszę o nich we wrześniu, ponieważ są to filmy które koniecznie chcę obejrzeć. 

KSIĄŻKI


Jolanta Sylwia Chutnik
 7 dni Eve Ainsworth 
 Pan Darcy nie żyje Magdalena Knedler
Kalendarze Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Ostatnie dni królika Anna McPartlin
Słodkie i zdrowe Monika Mrozowska
 Sisi Alison Pataki


INNE


Grey to jedyna zapowiedź której nie będę wyczekiwać, jestem również pewna, że nigdy nie przeczytam tej książki. Sam fakt jej wydania wydaje się dość interesujący, ponieważ mamy obecnie do czynienia z nową falą. Był czas na magię, wampiry i wilkołaki, dystopie i antyutopie, myślę, że nadal trwa era powieści new adult i erotycznych, którą poniekąd rozpoczęła E.L. James. Nadszedł czas na kopie, te same powieści z perspektywy drugiego bohatera, od jakiegoś czasu to dość modny trend, należy jednak zauważyć, że niesamowicie nudny. Nie będę ukrywać, że podnosi mi się ciśnienie, gdy widzę, że w momencie dużego zainteresowania powieścią, autor serwuje nam odgrzewane kotlety, nie wnosząc nic nowego, działając na zasadzie kopiuj, wklej i pozmieniaj końcówki. 

 MUZYKA


Tony Bennett, Bill Charlap - Silver Lining: The Sings Of Jerome Kern
Chłopcy kontra Basia - O


08 września 2015

Sierpień 2015 i stosik

źródło
Przeczytane:
1. Następczyni Kiera Cass
2. After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem Anna Todd
3. Pochłaniacz Katarzyna Bonda
4. Gdzie ci mężczyźni Philip G. Zimbardo, Nikita S. Coulombe
5. Tęsknota/Grzech śmiertelny/ Dziedzictwo zła Margit Sandemo
6. Gone. Faza trzecia: Kłamstwa Michael Grant

Zdecydowanie najlepszymi lekturami w sierpniu były: Pochłaniacz Katarzyny Bondy i trzy tomy Sagi o Ludziach Lodu


Biblioteczne chybił trafił, jak zwykle nie ma nic wspólnego z losowym wyborem, ponieważ Lektor z pociągu 6:27 pojawił się w zapowiedziach i najzwyczajniej na niego polowałam. Dziewczynka, która widziała zbyt wiele to propozycja Biblionetki. Dwie książki, które bardzo chciałam przeczytać i niesamowicie cieszę się, że dorwałam je w bibliotece: Mała Frankie i Lato koloru wiśni ( jedni polują na promocje w księgarniach, a ja odświeżam codziennie stronę miejskiej biblioteki z zakupionymi nowościami ). Czwarta część Gone i kolejna książka z zapowiedzi, czyli Biorę sobie ciebie. Na Jane Austen nabrałam ochoty po recenzjach Niebieskiej zakładki, wypożyczyłam Perswazje, które w bibliotece nie cieszą się dużym zainteresowaniem, zamiast na półce stały w piwnicznym archiwum. Wrzesień miał być miesiącem Nataszy Sochy, zarezerwowałam sobie trzy książki w bibliotece, jedną mam w domu, niestety dotarła do mnie jedynie Macocha, którą już kiedyś czytałam, ale pamiętam jak przez mgłę. Na koniec Kobiety, które kochają za bardzo i trochę Sagi o Ludziach Lodu

03 września 2015

Saga o Ludziach Lodu ( 1-6 ) Margit Sandemo


Do trzeciego tomu trzymałam się dzielnie z  moim planem czytania jednej części Sagi o Ludziach Lodu w miesiącu. Przyznaję, że coś zaiskrzyło, po magicznym trzecim tomie nie mogłam się powstrzymać i pożarłam praktycznie na raz kolejne trzy części, obecnie walczę ze sobą, mam ogromną ochotę rzucić w kąt Gone i powrócić do Ludzi Lodu.
Fantastycznie bawię się czytając tę sagę, dialogi miejscami są bardzo infantylne, romans goni romans, poziom dość harlequinowy, niektórych bohaterów uwielbiam, inni doprowadzają mnie do szału. Do tego tworzę sobie drzewo genealogiczne z moim własnym wyobrażeniem o Ludziach Lodu ( poważnie ześwirowałam ) wykorzystując w tym celu zdjęcia znanych i nieznanych twarzy. 
Takich wrażeń sobie życzyłam, istne czytelnicze szaleństwo !

31 sierpnia 2015

Cztery książki w dwóch zdaniach



Pochłaniacz Katarzyna Bonda





Pochłaniacz pochłania czytelnika. Miałam wielką ochotę na dobry kryminał i nie zawiodłam się, mnóstwo wątków, ciekawe dochodzenie, krwiści bohaterowie. 

Gdzie ci mężczyźni - Philip G. Zimbardo, Nikita S. Coulombe




Przerażającą ilość czasu mężczyźni poświęcają na gry komputerowe i pornografię, przyczyny i skutki tych działań opisują w przystępny sposób Zimbardo i Coulombe. Bardzo duża dawka danych statystycznych utrudnia czytanie. 

After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem - Anna Todd





Już sama nie wiem, dlaczego czytam tę serię. Podejrzewam że, feministki spaliłby Hardina na stosie, a później poważnie porozmawiały z Tess.

Następczyni - Kiera Cass





Kiera Cass wykorzystuje popularność swojej serii do maksimum. Następczyni to powtórka z rozrywki i jednocześnie furtka do wydania kolejnych części - miłośnicy odgrzewanych kotletów będą zachwyceni. 

20 sierpnia 2015

♥ Ulubione książki MałejA


Czternastego sierpnia obchodziłyśmy pierwsze urodziny MałejA. Muszę przyznać, że ten rok minął niesamowicie szybko, a zmiany jakie z dnia na dzień obserwuję u mojej córki są ciekawsze od każdej książki. Wymarzyłam sobie kiedyś małego łobuziaka i moje marzenia się spełniły. 
Poniżej krótkie podsumowanie naszego czytelniczego roku. Przyznam, że inaczej wyobrażałam sobie czytanie książek mojemu dziecku, miałam w głowie przyjemny obraz wspólnego przeglądania, czytania, opowiadania, natomiast wygląda to na razie zupełnie inaczej. MałaA najczęściej jest średnio zainteresowana samą opowieścią, tekstem, a nawet obrazkami, moja córka z wielką namiętnością przewraca strony, jeśli tekstu jest mało czasami udaje mi się coś przeczytać, od niedawna MałaA podaje mi książeczkę, którą mogę jej potrzymać, wtedy łatwiej jest przewracać kartki. Oczywiście czytam pomimo wyraźnego zainteresowania, bywają też książeczki w których MałaA upodobała sobie tylko jedną czy dwie strony i pozwala mi je przeczytać z wyraźną radością, próba przeczytania innych kończy się złością i wyrywaniem książki. Napisałam najczęściej, ponieważ jest jeden wyjątek, byłam w ciężkim szoku, gdy moja córka po raz pierwszy wysłuchała tego co czytam, co więcej domagała się kolejnego razu i następnego, pokazywała mi tę książkę na półce, nie zgadzała się na inne, doszło do tego, że zaczęłam chować "Bintę", bo nie mogłam na nią patrzeć. Do zdjęć zamiast MałejA pozuje Tadzio. 


Zdjęcie powyżej powinno mieć dedykację, ponieważ to niektóre książki polecane przez Pannę Swawolną. Muszę wyznać, że Zuzanna i Róża przekonują mnie do książek błyskawicznie, zaglądam na różne blogi, czytam o książkach dla dzieci, ale po każdym nowym wpisie Panny Swawolnej reakcja jest natychmiastowa, jakaś magia ( czyt. dobra recenzja plus genialne zdjęcia z Różą ) sprawia, że przebieram nogami i wykrzykuję: "muszę to mieć !". Wiedziałam, że w dniu urodzin mojej córki stanę się oficjalnie osobą bezrobotną, dlatego też po otrzymaniu ostatniego zasiłku macierzyńskiego zakupiłam kilka książek dla MałejA.


Księga dźwięków to pierwsza książka, którą MałaA zaczęła kartkować, niestety nie przetrwała intensywnego "czytania", obecnie jest w trzech częściach, okładka odłączyła się od kartek bardzo szybko. Nietrwałe wykonanie to jedyna wada Księgi dźwięków, poza tym daje mnóstwo radości, nie tylko dzieciom, każdy gość MałejA dostawał Księgę do przeczytania i bawiliśmy się przy tym świetnie. Ulubione obrazki MałejA dość często się zmieniają, obecnie faworytem jest duch "uuuu". 


Ucz się z Tosią i jej mamą to książeczka z kosza marketowego, zachęciło mnie oczywiście imię głównej bohaterki. Długo rozważałam ten zakup, bo książka ma błyszczące wstawki, które wydają się niesamowicie kiczowate. MałaA przegląda ją bardzo często, z błyskotek interesuje się tylko drzewem, myślę, że to jej ulubiona książka do samotnego przeglądania. 


Zakochałam się w "Ciekawe, co myśli o tym królowa" od pierwszego przeczytania, w przeciwieństwie do MałejA, która początkowo ignorowała tę książkę, później szukała strony z kaczką i domagała się wielokrotnego czytania "Kwa, kwa, kwa. I jeszcze raz kwa.", zaczęła też kwakać razem ze mną.


Seria "Wokół nas" była do kupienia w Biedronie za jakieś grosze, okazała się strzałem w dziesiątkę, co prawda to kolejna książeczka, którą MałaA najchętniej przegląda sama, ale czasami robi wyjątki i pozwala mi wtrącić kilka słów o tym co rodzina Marysi i Pawła porabiają na działce, w górach czy nad morzem i jakie rośliny, warzywa i owoce  widzimy na obrazkach. 


Niemiecka miękka książeczka z obrazkami to jeden z naszych stałych elementów ekwipunku spacerowego. Zabawa polega na tym, że MałaA pokazuje palcem obrazek, a mama odpowiada co się na nim znajduje, problem polega na tym, że MałaA pokazuje zawsze dwie rzeczy przez kilka minut, więc jeśli kiedyś spotkacie kobietę z dzieckiem i usłyszycie entuzjastyczne: " lew, latawiec, lew, latawiec, lew, latawiec ... !" to mogę być ja i MałaA na spacerze. 


Twarde książeczki, których ( chyba jak każde dziecko ) mamy w domu pełno, jednak te trzy należą do najczęściej oglądanych, czytana jest tylko Skarżypyta i jest to nasza książeczka na nocnik. Czterech muzykantów z Bremy nie przeczytałyśmy nigdy, zabawa polega na tym, żeby z narastającym napięciem przekartkować całą książeczkę i w końcu ujrzeć dziewczynkę na okładce, MałaA jest wniebowzięta, uradowana i uśmiechnięta od ucha do ucha, po czym kartkuje od początku i całą zabawę powtarza jeszcze parę razy. 


Na koniec Binta tańczy, książka którą chowam przed moją córką i dawkuję ją w rozsądnych ilościach. Pierwsza książka którą mogę czytać, choć jest to czytanie kontrolowane, po słowach "Binta, chodź!" MałaA ma minę jakby wygrała szóstkę w totka, natomiast po "O, jaka Binta ładna"  moje kochane dziecko uśmiecha się, klaszcze, macha rękami, po czym zamyka książkę i każe czytać od początku. 
Muszę przyznać, że Binta pomogła mi w wielu trudnych chwilach, gdy MałaA ma humorki zaczynam recytować tekst z książki i moje dziecko natychmiast się uspokaja, przy okazji mina klientów w sklepie czy pań w różnych urzędach - bezcenna, a "Pupa mamy bombelli - bombelli - bom". 

12 sierpnia 2015

Lipiec 2015 i stosik

źródło
Przeczytane: 
1. Pierwsza lekcja tańca - Peter Pezzelli
2. Zaginiona dziewczyna - Gillan Flynn 
3. Stulecie Winnych  - Ałbena Grabowska
4. Jeden dzień z panem Julesem - Diane Broeckhoven
5. Najpiękniejsza na niebie  - Małgorzata Warda
6. Otchłań (3)- Margit Sandemo 
7. Gone. Faza druga: Głód - Michael Grant
8. Tylko sam siebie możesz ofiarować - Magda Szabo 


Zdecydowanie najlepszymi książkami w lipcu były Stulecie Winnych, trzecia część Sagi o Ludziach Lodu i druga część z serii Gone. Z powodu ( sezonowego ) samotnego wychowywania córki czasu na blogowanie mam niewiele, poza tym upał odbiera mi energię. 



Sierpień zapowiada się czytelniczo bardzo fajnie, Gdzie ci mężczyźni czytam MałejA przed snem, Prowadził nas los to moje alfabetyczne chybił trafił, oszukane na maksa, bo nie wybierane losowo, tylko z listy. Wszystkie tytuły wydają mi się idealne na wakacje, ma być lekko i przyjemnie. 
Na koniec Dirty Dancing 3 odnalezione przez przypadek: