13 lutego 2015

Długa droga w dół - Nick Hornby


Tytuł oryginalny: A Long Way Down
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2005
Rok polskiego wydania: 2005
Stron: 364







Z tą książką wiąże się pewna historia z czasów mojej młodości, gdy przeżywałam miłosną traumę, moja współlokatorka wręczyła mi prezent imieninowy, były to dwie książki, spojrzałam na tytuły i zamiast grzecznie podziękować, burknęłam coś pod nosem i ukryłam się z kawą na balkonie. Dopiero po paru latach wróciłyśmy do tego zdarzenia i do dziś śmiejemy się z małego nieporozumienia. Muszę zaznaczyć, że byłam wtedy w nastroju, gdy słucha się piosenek smutasów, patrzy w jeden punkt i przede wszystkim nie potrzebuje się rad w stylu "on nie był ciebie wart, nie ten to inny...". Książki które wtedy dostałam to właśnie Długa droga w dół Nicka Hornby'ego i Kochanek niedoskonały Krystyny Nepomuckiej, moja przyjaciółka twierdzi, że wybrała te książki losowo i dała mi je bez żadnych sugestii, a ja jej wierzę, bo to prawdomówna dziewczyna, i choć teraz mnie to śmieszy, wówczas uznałam te książki za bardzo nietrafiony prezent. 

źródło: weheartit

Długa droga w dół zaczyna się w sylwester, czyli czas podsumowań i postanowień. Główni bohaterowie książki również podsumowują, jednak ich wnioski nie są zbyt optymistyczne, dlatego też postanawiają odebrać sobie życie. Tak się jednak składa, że w tym celu wszyscy wybierają to samo miejsce, dodajmy do tego roznosiciela pizzy i otrzymamy specyficzny, gorzki humor Nicka Hornby'ego. 
Trzeba mieć tupet, żeby wymyślić taką komiczną sytuację w dość traumatycznych okolicznościach. To właśnie cały Nick Hornby, stawia jednego samobójcę na dachu, dodaje kolejnego, zaczynają się licytować kto ma skoczyć pierwszy, a przerywa im kolejny samobójca. 
Maureen jest kobietą w średnim wieku, opiekuje się chorym synem. Martin stracił popularność, pracę i rodzinę z powodu romansu z piętnastolatką. Jess to najbardziej irytująca postać w książce, rzucił ją chłopak. JJ jest tylko niespełnionym muzykiem, a na dachu pojawił się przez przypadek, więc za powód rzekomej chęci pozbawienia się życia podaje nieistniejącą śmiertelną chorobę. Jeżeli jesteście ciekawi jak zakończy się ta czarna komedia koniecznie przeczytajcie Długą drogę w dół.
Zdecydowanie bardziej ciężkostrawna lektura niż Był sobie chłopiec. Wielbiciele wyrafinowanego języka będą zdegustowani, ilość przekleństw użytych w książce jest lekko przytłaczająca. Za pomysł i rozśmieszanie czytelnika w momentach w których nie powinno być do śmiechu, przyznaję autorowi sporo punktów. Za całokształt trochę odejmuję, ponieważ w pewnym momencie była to dla mnie długa droga pod górkę. 

10 komentarzy:

  1. Nie mam nic przeciwko przekleństw w książce, jeżeli do niej pasują. Ale jeżeli jest ich za dużo, to ... czuje się zażenowana czytając.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm sama nie wiem. Ta ilość przekleństw mnie trochę hamuje. Ale nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej przekonać się samemu, czy autor przekroczył dozwoloną granicę :)

      Usuń
  3. Oj, na specjalnie takich tytułów by Ci nie dała :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł na fabułę intrygujący, a na pewno nietuzinkowy. Lubię też czarny humor, groteskowość, więc tutaj bym się odnalazła. Jednak język, jakim została napisana, ten nadmiar wulgaryzmów i tak dalej... To by już mnie przytłoczyło i skutecznie zniechęca do lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie to rozumiem, powiem szczerze, że kiedyś nie przeszkadzały mi wulgaryzmy w literaturze, teraz trochę mnie to razi. Ale książka broni się pomysłem na fabułę.

      Usuń
  5. Jeszcze się zastanowię.. :) Nie no fajne wybrała koleżanka książki losowo po tytułach :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie te niesamowite zbiegi okoliczności, dzięki którym życie jest ciekawsze :))

      Usuń