24 kwietnia 2015

Losing Hope - Colleen Hoover



Rok wydania: 2013
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Otwarte
Stron: 355







Zawsze mocno kibicuję pisarzom, którym udaje się zarabiać na tym co kochają najbardziej, czyli na pisaniu książek. Podejrzewam, że Colleen Hoover ucieszył sukces Hopeless i z radości ( nie mylić z zachłannością ) napisała kontynuację bestselleru, muszę jednak zauważyć, że kontynuacja w tym przypadku to troszkę nieodpowiednie słowo, ciężko również nazwać Losing Hope kolejną książką, ponieważ moim zdaniem, książka powinna nosić tytuł  Hopeless 2. Powtórka z rozrywki.

Jestem bardzo ciekawa jak wyglądała praca nad Losing Hope, mam wrażenie, że autorka przepisała Hopeless, wycięła różne fragmenty, a ponieważ objętościowo tekstu zostało niewiele dodała listy do Les, które są wspaniałym przykładem na brak pomysłu i marnowanie papieru ( dla tych co nie widzieli, część kartek w książce zapełniona jest jednym zdaniem ). 


Dean Holder w Hopeless przedstawiony jest jako wybuchowy przystojniak, po przeczytaniu Losing Hope dowiemy się jedynie, że Holder lubi sobie w myślach poprzeklinać. Sky wypadła dla mnie niesamowicie bezbarwnie, a jeden malutki plusik przyznałabym za kreację Breckin'a, który w obu książkach wzbudził moją sympatię. 
Colleen Hoover ma niesamowity dar do tworzenia łamigłówek słownych, pisałam już o jednym zdaniu z Pułapki uczuć, które musiałam przeczytać parę razy, żeby zrozumieć jego sens. W Losing Hope również pojawiały się podobne twory, które kojarzą się z pewną specyficzną komedią amerykańską. 

- Z Teksasu ? - Nie bardzo wiem, czemu koniec mojej odpowiedzi zabrzmiał jak pytanie.
Nie bardzo wiem, dlaczego analizuję, dlaczego zabrzmiał jak pytanie. Nie bardzo wiem, dlaczego analizuję to, dlaczego analizuję - tracę głowę. To pewnie przez brak snu w ostatnich trzech dniach.
- Z Teksasu, tak ? 16 
Pułapka uczuć ]

- Chcę, żeby ten rozdział już się skończył - mówi, nie zatrzymując się. 
- Nawet nie wiem, co masz na myśli - odpowiadam, idąc za nią. Na pewno potrzebuje czegoś więcej niż zwykłego końca rozdziału. Przydałby się jej koniec rozdziału, który jest zarazem końcem podrozdziału, który z kolei jest końcem jeszcze innego podrozdziału. 286 
[ Losing Hope ]

Dwukrotnie wysyłaliśmy ekipy ratunkowe, obie nie wróciły. Teraz musimy odbić ludzi, którzy mieli odbić ludzi. 
[ Hot Shot 2 ]

Jedyną zaletą książki jest moment w którym docieramy do końca, przewracamy ostatnią stronę i naszym oczom ukazuje się bardzo ładna obwoluta z uroczym zdjęciem pieguska ( wybaczcie jakość zdjęcia, robiłam je na szybko w bibliotece ). 

Dla osób które znają Hopeless czytanie Losing Hope będzie pasjonujące niczym czytanie listy zakupów, gdy sprawdzamy czy wszystko zapisaliśmy. Moim skromnym zdaniem Losing Hope rzuca złe światło na swoją poprzedniczkę, która grała na emocjach i wzbudzała zainteresowanie, w przeciwieństwie do kontynuacji, która jest jedyne kiczowatą i banalną kserokopią Hopeless.

20 kwietnia 2015

Na końcu tęczy ( Love, Rosie ) - Cecelia Ahern



Tytuł oryginalny: Where Rainbows End/ Love, Rosie / Rosie Dunne      
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2004
Rok polskiego wydania: 2006
Stron: 479






Od: Zła Zołza
Do: Odwiedzających 
Temat: Czytamy bestsellery 

W bibliotece jest magicznie, cisza, spokój i tysiące książek, które tylko czekają, żeby zabrać je do domu i przeczytać. Jeśli przyszłabym do biblioteki o ósmej rano, mogłabym wybierać książki przez dziesięć godzin i nikt by mnie nie wygonił. Niektórzy wolą hotele, w których na poduszce można znaleźć pyszną czekoladkę, a do domu zabrać miniaturowy szampon, ja w hotelu czuję się jak u kogoś w domu, w bibliotece czuję się jak w raju. 
Ostatnio, gdy odwiedziłam rajskie miejsce, młoda dziewczyna zapytała o książkę Love, Rosie. Jedna z bibliotekarek przyniosła jej książkę autorki P.S. Kocham Cię, ale dziewczyna oburzona zaczęła tłumaczyć, że wszyscy teraz to czytają i powstał film na podstawie tej książki i skoro nie ma Love, Rosie to ona nie weźmie Na końcu tęczy. Zdziwiłam się, że książka była dostępna, bo rzeczywiście wszyscy teraz to czytają, wdziałam już około piętnastu recenzji na różnych blogach, właściwie jakieś trzy lata temu wypożyczyłam tę książkę, ale gdy zobaczyłam w jaki sposób jest napisana czym prędzej ją oddałam. Jednak postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę, potrzebowałam dużej dawki papierowej miłości. 
Zła Zołza

P.S. W Krakowie wypożyczałam książki w bibliotece na ulicy Rajskiej :)


Masz wiadomość od: ZłaZołza
ZłaZołza: Czemu nie piszemy do siebie listami ? 
TataMałejA: Pisaliśmy do siebie mailami jak nie mieszkaliśmy razem. 
ZłaZołza: To były wspaniałe czasy, bez urazy, ale związki na odległość są bardzo romantyczne, zero kłótni i codziennej rutyny. Może przeprowadzisz się do Bostonu ?
TataMałejA: Nic dobrego z tych książek nie wynosisz.  


SMS do A.: Wiosna pachnie miłością ! Czytałaś Na końcu tęczy ? Wspaniały czsasoumilacz i czasopochłaniacz, nie mogę się oderwać, wracam do świata czytelników, przeszło mi rozkojarzenie przy książkach. 

SMS do ZłaZołza: Wieje taki wiatr, że łeb urywa, poza tym pada deszcz. Oglądałam Love, Rosie nudyyyyyy ! Poczytaj coś mądrego :)-


Do: Zła Zołza
Od: Miejska Biblioteka
Temat: Zwrot książki

Przypominamy o zbliżającym się terminie zwrotu książki Na Końcu tęczy Cecelia Ahern, termin wypożyczenia upływa za dwa dni. 

Do: Miejska Biblioteka
Od: Zła Zołza
Temat: Jeszcze 200 stron

Świetna motywacja, żeby przyśpieszyć czytanie. Czuję, że ta książka skończy się dobrze, chyba każdy kto się za nią zabiera zdaje sobie sprawę z tego, że Alex i Rosie będą razem, ale czy to musi tyle trwać ? 


Do: Zła Zołza
Od: Mama
Temat: Książka z biblioteki

Kochanie,
Co Ty mi zostawiłaś ? Niepotrzebne przedłużałaś termin oddania Na końcu tęczy. Denerwują mnie błędy w pisowni, a jeśli cała książka ma formę listów to nie chcę jej czytać. 
Mama


SMS do Mama: Gdzie jesteś ? Miałyśmy się spotkać o siedemnastej !

SMS do ZłaZołza: Idź sama, czytam. Fajna ta książka ;)


Teraz już wiem na pewno, że tam na końcu tęczy, czeka mnie spełnienie marzeń. 394

07 kwietnia 2015

Może zawierać orzeszki - John O'Farrell



Tytuł oryginalny: May contain nuts
Rok wydania: 2005
Rok polskiego wydania: 2006
Wydawnictwo: Sonia Draga
Stron: 308






Po raz pierwszy czytałam Może zawierać orzeszki siedem lat temu. Jechałam pociągiem do domu, za oknem padał śnieg, zbliżały się święta, siedziałam w przedziale z kilkoma osobami i śmiałam się w głos przerzucając z ciekawością kolejne strony książki, nagle pociąg się zatrzymał, zostałam sama w przedziale, a po kilku minutach dowiedziałam się, że przegapiłam swoją stację i dojechałam do końca trasy pociągu. Na szczęście dotarłam bezpiecznie do domu, kilkanaście godzin później, dwoma pociągami i autobusem, na jedną ze stacji dotarłam przez ośnieżony las, spotkałam różnych ludzi podczas tej zwariowanej trasy i mogłabym napisać o nich świąteczne opowiadanie, a wszystko za sprawą niepozornej książki w której się zaczytałam. 

- W porządku, mam go. Na szczęście nie zdążył połknąć. 
- Przepraszam, to jemu nie wolno jeść ciastek ?
Sarah poważnym tonem zaczęła czytać na głos napisy na pudełku:
- Może zawierać śladowe ilości orzeszków ziemnych. Tak myślałam. 
- Nie wiedziałam, że Cameron jest uczulony na orzechy.
- Tego nie wiemy, nigdy mu nie dawaliśmy. Ale przecież nie warto ryzykować, prawda ?
- Hm...No tak, tak, to może być problem...
- Ojej, znowu:"może zawierać, śladowe ilości..." W takim razie to też odpada - powiedziała biorąc do ręki kolejne opakowanie ze stołu.
- Ale to jest właśnie paczka orzeszków.
-A, rzeczywiście. Widzę, że zabezpieczają się na wszystkie sposoby. 16 

Alice Chaplin to niemalże matka idealna, stara się zapewnić swoim dzieciom bezpieczeństwo, dobre wykształcenie i rozwojowe zajęcia dodatkowe, choć dla przypadkowego obserwatora działania Alice mogą wydawać się irracjonalne to w otoczeniu Chaplin'ów znajdują się kobiety, które na pierwszym miejscu stawiają swoje dzieci i postępują zgodnie ze swoimi przekonaniami odnośnie ich wychowywania. Zbliża się szkolny egzamin końcowy jedenastoletniej Molly Chaplin, jedna z matek prowadzi skrupulatne statystyki wyników w nauce z których wynika, że Molly może mieć problem z dostaniem się do prestiżowej szkoły. Alice zrobi dosłownie wszystko, aby pomóc córce uzyskać wysokie oceny na egzaminie. 

Stan permanentnego lęku towarzyszy mi, odkąd tylko urodziły się dzieci. Pamiętam, jak któregoś dnia, gdy Molly i Jamie byli jeszcze mali, usłyszałam w radiu audycję na temat prawdopodobieństwa uderzenia o Ziemię asteroidy. Dzieci nie mogły zrozumieć, dlaczego nagle każę im opuścić ogród i wracać do domu. W końcu musiałam się zmusić, żeby przestać zachowywać się tak irracjonalnie, chociaż gdy wybiegły na podwórko kuchennymi drzwiami, nadal wołałam: "Uważajcie na siebie!" i lękliwie zerkałam w niebo. Gdy David wrócił z pracy, był bardzo ciekawy, dlaczego dzieci pluskają się w brodziku w kaskach. 47 

W książce Może zawierać orzeszki rodzice zapisują swoje dzieci do najlepszych szkół, zakrywają im oczy, żeby uchronić je przed złem i brzydotą, trzymają je na smyczy w parku, w obronie przed swobodnie biegającymi psami. W tym rodzicielskim szaleństwie nie ma miejsca na naukę samodzielności czy wyrażana własnego zdania. Małżeństwo Chaplin otoczone jest przez rodziców rywalizujących, każde towarzyskie spotkanie to świetna okazja do porównania umiejętności dzieci i przechwalania się wrodzonymi zdolnościami. Momentami zachowanie Alice jest niesamowicie irytujące, ale trzeba jej przyznać, że staje na głowie, żeby stworzyć przyjazny świat dla swoich pociech.

Może zawierać orzeszki przedstawia przewrażliwionych i nadopiekuńczych rodziców w krzywym zwierciadle, a John O'Farrell pokazuje, że wyścig szczurów jest możliwy również wśród przedszkolaków, jeśli akurat trafią na ambitnych rodziców. Z powieści wyłania się oczywisty morał, że należy dziecku pozwolić upaść, aby zasmakowało tego doświadczenia i nauczyło się z upadku podnieść. Dla mnie Może zawierać orzeszki to przede wszystkim duża dawka humoru i lekka powieść na każdą pogodę, która po siedmiu latach bawiła mnie równie mocno, jak za pierwszy razem.