07 kwietnia 2015

Może zawierać orzeszki - John O'Farrell



Tytuł oryginalny: May contain nuts
Rok wydania: 2005
Rok polskiego wydania: 2006
Wydawnictwo: Sonia Draga
Stron: 308






Po raz pierwszy czytałam Może zawierać orzeszki siedem lat temu. Jechałam pociągiem do domu, za oknem padał śnieg, zbliżały się święta, siedziałam w przedziale z kilkoma osobami i śmiałam się w głos przerzucając z ciekawością kolejne strony książki, nagle pociąg się zatrzymał, zostałam sama w przedziale, a po kilku minutach dowiedziałam się, że przegapiłam swoją stację i dojechałam do końca trasy pociągu. Na szczęście dotarłam bezpiecznie do domu, kilkanaście godzin później, dwoma pociągami i autobusem, na jedną ze stacji dotarłam przez ośnieżony las, spotkałam różnych ludzi podczas tej zwariowanej trasy i mogłabym napisać o nich świąteczne opowiadanie, a wszystko za sprawą niepozornej książki w której się zaczytałam. 

- W porządku, mam go. Na szczęście nie zdążył połknąć. 
- Przepraszam, to jemu nie wolno jeść ciastek ?
Sarah poważnym tonem zaczęła czytać na głos napisy na pudełku:
- Może zawierać śladowe ilości orzeszków ziemnych. Tak myślałam. 
- Nie wiedziałam, że Cameron jest uczulony na orzechy.
- Tego nie wiemy, nigdy mu nie dawaliśmy. Ale przecież nie warto ryzykować, prawda ?
- Hm...No tak, tak, to może być problem...
- Ojej, znowu:"może zawierać, śladowe ilości..." W takim razie to też odpada - powiedziała biorąc do ręki kolejne opakowanie ze stołu.
- Ale to jest właśnie paczka orzeszków.
-A, rzeczywiście. Widzę, że zabezpieczają się na wszystkie sposoby. 16 

Alice Chaplin to niemalże matka idealna, stara się zapewnić swoim dzieciom bezpieczeństwo, dobre wykształcenie i rozwojowe zajęcia dodatkowe, choć dla przypadkowego obserwatora działania Alice mogą wydawać się irracjonalne to w otoczeniu Chaplin'ów znajdują się kobiety, które na pierwszym miejscu stawiają swoje dzieci i postępują zgodnie ze swoimi przekonaniami odnośnie ich wychowywania. Zbliża się szkolny egzamin końcowy jedenastoletniej Molly Chaplin, jedna z matek prowadzi skrupulatne statystyki wyników w nauce z których wynika, że Molly może mieć problem z dostaniem się do prestiżowej szkoły. Alice zrobi dosłownie wszystko, aby pomóc córce uzyskać wysokie oceny na egzaminie. 

Stan permanentnego lęku towarzyszy mi, odkąd tylko urodziły się dzieci. Pamiętam, jak któregoś dnia, gdy Molly i Jamie byli jeszcze mali, usłyszałam w radiu audycję na temat prawdopodobieństwa uderzenia o Ziemię asteroidy. Dzieci nie mogły zrozumieć, dlaczego nagle każę im opuścić ogród i wracać do domu. W końcu musiałam się zmusić, żeby przestać zachowywać się tak irracjonalnie, chociaż gdy wybiegły na podwórko kuchennymi drzwiami, nadal wołałam: "Uważajcie na siebie!" i lękliwie zerkałam w niebo. Gdy David wrócił z pracy, był bardzo ciekawy, dlaczego dzieci pluskają się w brodziku w kaskach. 47 

W książce Może zawierać orzeszki rodzice zapisują swoje dzieci do najlepszych szkół, zakrywają im oczy, żeby uchronić je przed złem i brzydotą, trzymają je na smyczy w parku, w obronie przed swobodnie biegającymi psami. W tym rodzicielskim szaleństwie nie ma miejsca na naukę samodzielności czy wyrażana własnego zdania. Małżeństwo Chaplin otoczone jest przez rodziców rywalizujących, każde towarzyskie spotkanie to świetna okazja do porównania umiejętności dzieci i przechwalania się wrodzonymi zdolnościami. Momentami zachowanie Alice jest niesamowicie irytujące, ale trzeba jej przyznać, że staje na głowie, żeby stworzyć przyjazny świat dla swoich pociech.

Może zawierać orzeszki przedstawia przewrażliwionych i nadopiekuńczych rodziców w krzywym zwierciadle, a John O'Farrell pokazuje, że wyścig szczurów jest możliwy również wśród przedszkolaków, jeśli akurat trafią na ambitnych rodziców. Z powieści wyłania się oczywisty morał, że należy dziecku pozwolić upaść, aby zasmakowało tego doświadczenia i nauczyło się z upadku podnieść. Dla mnie Może zawierać orzeszki to przede wszystkim duża dawka humoru i lekka powieść na każdą pogodę, która po siedmiu latach bawiła mnie równie mocno, jak za pierwszy razem. 

18 komentarzy:

  1. Nie ma nic gorszego od ambitnych rodziców, którzy za wszelką cenę chcą zapewnić dziecku dobry strat życiowy, nawet kosztem szczęśliwego i radosnego dzieciństwa. Duszą w kokonie nadopiekuńczości lub obciążają zadaniami wykraczającymi ponad możliwości swojego dziecka, mając często w nosie ich potrzeby i chęci.
    W każdym razie książka mnie zaciekawiła, więc będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, znam jeden przypadek nadopiekuńczej matki, dzisiaj dziecko jest dorosłe i niestety są z nim same problemy.

      Usuń
  2. Oj ten wyścig szczurów....

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli jakaś książka jest w stanie tak zafascynować czytelnika, że przegapia swoją stację (i to tak bardzo...) to brałabym ją w ciemno! Och, i te cytaty <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój konkurs przypomniał mi o tej wspaniałej książce w obrzydliwej okładce i odświeżyłam sobie Orzeszki :))
      Na ogół mam problemy z czytaniem w pociągach, od razu zasypiam :)

      Usuń
  4. Wydaje się, że przez zabawną "powierzchowność" książka pokazuje poważny problem.
    Przypomniała mi się sytuacja o jakiej opowiadała nam jedna z nauczycielek. Poszła z dzieckiem na dzień otwarty do przedszkola, a tam dzieci zaglądały sobie nawzajem na metki ubrań. Paranoja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zgrozo, już w przedszkolu ! Co z tych dzieciaków wyrośnie ...

      Usuń
  5. cytaty są ekstra, porywają już do czytania:) książka smutnie ukazuje dzisiejszy wyścig do ambicji i ideałów dla dzieci, kosztem ich dzieciństwa i beztroski...

    OdpowiedzUsuń
  6. już mnie zainteresowałaś!
    a sama jestem ciekawa Twoich przygód jak przegapiłaś stację w pociągu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) to było bardzo ciekawe przeżycie, na przykład w drodze na jedną ze stacji spotkałam bardzo sympatycznego, starszego pana, który wziął moją torbę na bagażnik roweru i odprowadził mnie na dworzec opowiadając o przygotowaniach do świąt w swoim domu - magiczne.

      Usuń
  7. Nie słyszałam wcześniej, ale bardzo mi się spodobała ta książka, zwłaszcza jej przesłanie. :) Już sobie nawet znalazłam na chomiczku, bo nakład wyczerpany. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu :)
      Ja akurat lubię taki absurdalny humor, ale kiedyś pożyczyłam Orzeszki przyjaciółce, która męczyła się z książką dość długo, ponieważ główna bohaterka doprowadzała ja do szału.

      Usuń
  8. Przewrażliwieni, nadopiekuńczy i nadambitni rodzice to coś strasznego. Nie wiem, czy ta książka by mnie nie irytowała i w sumie to chyba wolałabym przeczytać coś, co ukazywałoby skutki takich zachowań w dorosłym życiu dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuzyn mojego narzeczonego jest przykładem takiego dziecka. Coś strasznego, nikomu tego nie życzę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie spodobał mi się ten cytat :))
    Książka porusza jak dla mnie dość ciekawą tematykę. Bardzo bym chciała przeczytać tą książkę, bo na prawdę uwielbiam książki napisane z humorem :D
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mnie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W dzisiejszych czasach temat jest bardziej prawdziwy niż przypuszczamy. Sama spotkałam się z podobnymi przykładami i prawdę powiedziawszy nie wiem czy mam się z tego śmiać czy płakać... Książkę przeczytam, z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Podoba mi się tematyka powieści, nad-ambicja rodziców jest lekko wyolbrzymiona, ale to dobrze. Chętnie się zapoznam. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń