31 sierpnia 2015

Cztery książki w dwóch zdaniach



Pochłaniacz Katarzyna Bonda





Pochłaniacz pochłania czytelnika. Miałam wielką ochotę na dobry kryminał i nie zawiodłam się, mnóstwo wątków, ciekawe dochodzenie, krwiści bohaterowie. 

Gdzie ci mężczyźni - Philip G. Zimbardo, Nikita S. Coulombe




Przerażającą ilość czasu mężczyźni poświęcają na gry komputerowe i pornografię, przyczyny i skutki tych działań opisują w przystępny sposób Zimbardo i Coulombe. Bardzo duża dawka danych statystycznych utrudnia czytanie. 

After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem - Anna Todd





Już sama nie wiem, dlaczego czytam tę serię. Podejrzewam że, feministki spaliłby Hardina na stosie, a później poważnie porozmawiały z Tess.

Następczyni - Kiera Cass





Kiera Cass wykorzystuje popularność swojej serii do maksimum. Następczyni to powtórka z rozrywki i jednocześnie furtka do wydania kolejnych części - miłośnicy odgrzewanych kotletów będą zachwyceni. 

20 sierpnia 2015

♥ Ulubione książki MałejA


Czternastego sierpnia obchodziłyśmy pierwsze urodziny MałejA. Muszę przyznać, że ten rok minął niesamowicie szybko, a zmiany jakie z dnia na dzień obserwuję u mojej córki są ciekawsze od każdej książki. Wymarzyłam sobie kiedyś małego łobuziaka i moje marzenia się spełniły. 
Poniżej krótkie podsumowanie naszego czytelniczego roku. Przyznam, że inaczej wyobrażałam sobie czytanie książek mojemu dziecku, miałam w głowie przyjemny obraz wspólnego przeglądania, czytania, opowiadania, natomiast wygląda to na razie zupełnie inaczej. MałaA najczęściej jest średnio zainteresowana samą opowieścią, tekstem, a nawet obrazkami, moja córka z wielką namiętnością przewraca strony, jeśli tekstu jest mało czasami udaje mi się coś przeczytać, od niedawna MałaA podaje mi książeczkę, którą mogę jej potrzymać, wtedy łatwiej jest przewracać kartki. Oczywiście czytam pomimo wyraźnego zainteresowania, bywają też książeczki w których MałaA upodobała sobie tylko jedną czy dwie strony i pozwala mi je przeczytać z wyraźną radością, próba przeczytania innych kończy się złością i wyrywaniem książki. Napisałam najczęściej, ponieważ jest jeden wyjątek, byłam w ciężkim szoku, gdy moja córka po raz pierwszy wysłuchała tego co czytam, co więcej domagała się kolejnego razu i następnego, pokazywała mi tę książkę na półce, nie zgadzała się na inne, doszło do tego, że zaczęłam chować "Bintę", bo nie mogłam na nią patrzeć. Do zdjęć zamiast MałejA pozuje Tadzio. 


Zdjęcie powyżej powinno mieć dedykację, ponieważ to niektóre książki polecane przez Pannę Swawolną. Muszę wyznać, że Zuzanna i Róża przekonują mnie do książek błyskawicznie, zaglądam na różne blogi, czytam o książkach dla dzieci, ale po każdym nowym wpisie Panny Swawolnej reakcja jest natychmiastowa, jakaś magia ( czyt. dobra recenzja plus genialne zdjęcia z Różą ) sprawia, że przebieram nogami i wykrzykuję: "muszę to mieć !". Wiedziałam, że w dniu urodzin mojej córki stanę się oficjalnie osobą bezrobotną, dlatego też po otrzymaniu ostatniego zasiłku macierzyńskiego zakupiłam kilka książek dla MałejA.


Księga dźwięków to pierwsza książka, którą MałaA zaczęła kartkować, niestety nie przetrwała intensywnego "czytania", obecnie jest w trzech częściach, okładka odłączyła się od kartek bardzo szybko. Nietrwałe wykonanie to jedyna wada Księgi dźwięków, poza tym daje mnóstwo radości, nie tylko dzieciom, każdy gość MałejA dostawał Księgę do przeczytania i bawiliśmy się przy tym świetnie. Ulubione obrazki MałejA dość często się zmieniają, obecnie faworytem jest duch "uuuu". 


Ucz się z Tosią i jej mamą to książeczka z kosza marketowego, zachęciło mnie oczywiście imię głównej bohaterki. Długo rozważałam ten zakup, bo książka ma błyszczące wstawki, które wydają się niesamowicie kiczowate. MałaA przegląda ją bardzo często, z błyskotek interesuje się tylko drzewem, myślę, że to jej ulubiona książka do samotnego przeglądania. 


Zakochałam się w "Ciekawe, co myśli o tym królowa" od pierwszego przeczytania, w przeciwieństwie do MałejA, która początkowo ignorowała tę książkę, później szukała strony z kaczką i domagała się wielokrotnego czytania "Kwa, kwa, kwa. I jeszcze raz kwa.", zaczęła też kwakać razem ze mną.


Seria "Wokół nas" była do kupienia w Biedronie za jakieś grosze, okazała się strzałem w dziesiątkę, co prawda to kolejna książeczka, którą MałaA najchętniej przegląda sama, ale czasami robi wyjątki i pozwala mi wtrącić kilka słów o tym co rodzina Marysi i Pawła porabiają na działce, w górach czy nad morzem i jakie rośliny, warzywa i owoce  widzimy na obrazkach. 


Niemiecka miękka książeczka z obrazkami to jeden z naszych stałych elementów ekwipunku spacerowego. Zabawa polega na tym, że MałaA pokazuje palcem obrazek, a mama odpowiada co się na nim znajduje, problem polega na tym, że MałaA pokazuje zawsze dwie rzeczy przez kilka minut, więc jeśli kiedyś spotkacie kobietę z dzieckiem i usłyszycie entuzjastyczne: " lew, latawiec, lew, latawiec, lew, latawiec ... !" to mogę być ja i MałaA na spacerze. 


Twarde książeczki, których ( chyba jak każde dziecko ) mamy w domu pełno, jednak te trzy należą do najczęściej oglądanych, czytana jest tylko Skarżypyta i jest to nasza książeczka na nocnik. Czterech muzykantów z Bremy nie przeczytałyśmy nigdy, zabawa polega na tym, żeby z narastającym napięciem przekartkować całą książeczkę i w końcu ujrzeć dziewczynkę na okładce, MałaA jest wniebowzięta, uradowana i uśmiechnięta od ucha do ucha, po czym kartkuje od początku i całą zabawę powtarza jeszcze parę razy. 


Na koniec Binta tańczy, książka którą chowam przed moją córką i dawkuję ją w rozsądnych ilościach. Pierwsza książka którą mogę czytać, choć jest to czytanie kontrolowane, po słowach "Binta, chodź!" MałaA ma minę jakby wygrała szóstkę w totka, natomiast po "O, jaka Binta ładna"  moje kochane dziecko uśmiecha się, klaszcze, macha rękami, po czym zamyka książkę i każe czytać od początku. 
Muszę przyznać, że Binta pomogła mi w wielu trudnych chwilach, gdy MałaA ma humorki zaczynam recytować tekst z książki i moje dziecko natychmiast się uspokaja, przy okazji mina klientów w sklepie czy pań w różnych urzędach - bezcenna, a "Pupa mamy bombelli - bombelli - bom". 

03 sierpnia 2015

Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli - Ałbena Grabowska









Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Zwierciadło
Stron: 356
Cykl: Stulecie Winnych ( Tom III )

Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli to niestety ostatni tom wspaniałej sagi rodzinnej, która skradła moje serce w tym roku. Ałbena Grabowska zamyka losy rodziny Winnych w czasach współczesnych, dla czytelników to podwójna gratka, oprócz przyjemności z czytania o dalszych losach ulubionych bohaterów, mamy możliwość wybrać się w sentymentalną podróż do lat dzieciństwa. 


Trzeci tom Stulecia Winnych był dla mnie najtrudniejszy w odbiorze, ku mojej radości pojawili się w nim wszyscy bohaterowie z poprzednich części, a z biegiem lat liczba bohaterów znacznie się powiększa, pod koniec gubiłam się w imionach, myślę że byłoby idealnie, gdybym czytała wszystkie części bez odstępów czasowych, następnym razem tak właśnie zrobię, bo jestem pewna, że do tych książek kiedyś wrócę. Najtrudniejszy do przebrnięcia był dla mnie rozbudowany wątek Jeremiego, miałam wrażenie, że autorka poświęca temu bohaterowi zbyt dużo uwagi. 
Matki są od tego, żeby pozwalać córkom odejść. A córki nie powinny oglądać się za siebie. 249
Podsumowując, wszystkie trzy tomy zasługują na uwagę. Jak już pisałam przy okazji poprzednich części, miłośnicy sag rodzinnych będą zadowoleni, a ponieważ ja do nich należę, byłam w siódmym niebie czytelniczym. Tło historyczne nie przytłacza, wręcz przeciwnie, to jedna z zalet Stulecia Winnych. Polecam szczególnie tom pierwszy i jestem pewna, że wystarczająco Was zachęci do przeczytania kolejnych części. 

01 sierpnia 2015

Cztery książki w dwóch zdaniach

Cały wolny czas poświęcam na czytanie książek i Waszych blogów ( bywa tak, że czasu nie wystarcza na komentowanie, albo jest czas, ale nie ma wolnych rąk, bo są zajęte MałąA, wtedy zamiast komentarza wysyłam Wam pozytywną energię ). 

GONE. Faza druga: Głód - Michael Grant

Lubię książki, których nie sposób odłożyć na półkę, bo ciekawość zżera, druga część serii Gone okazała się równie interesująca jak pierwsza, przewracałam kartki z prędkością światła. Zawrotne tempo tygryski lubią najbardziej.  





Jeden dzień z panem Julesem - Diane Broeckhoven

Alfabetyczne chybił trafił i ... nie trafiłam. Ledwie zaczęłam czytać, a książka już się skończyła, zbyt krótka forma przywodzi na myśl opowiadania, których serdecznie nie cierpię. 


Najpiękniejsza na niebie - Małgorzata Warda 
Książki Małgorzaty Wardy czytam zawsze z wielką przyjemnością. Najpiękniejsza na niebie to wzruszająca historia porzuconych dzieci, łapie za serducho i zmusza do refleksji. 





Dziesięć płytkich oddechów - K. A. Tucker

Okazałam się nieczuła na tę historię, nie trafiła do mnie, nie przekonała mnie, budziła umiarkowane zainteresowanie. Przeczytałam do końca tylko z tego względu, że nie miałam nic innego pod ręką.